Czy mediacja jest skazana na bycie tylko marginalnym rozwiązaniem sporów pracowniczych?

Zdaniem ekspertów wcale niekoniecznie. Po pierwsze warto zwrócić uwagę na wspomnianą już ustawę z dnia 4 lipca 2019 roku o zmianie ustawy – kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw. Może ona bowiem stać się podstawą do wprowadzenia nowych rozwiązań proceduralnych, znacznie zwiększających popularność mediacji, także w sprawach pracowniczych. Nowelizacja przewiduje bowiem upowszechnienie tak zwanego posiedzenia przygotowawczego. Bowiem podczas trwania takiego posiedzenia strony będą precyzować swe zarzuty i roszczenia, a rolą sędziego będzie poszukanie odpowiedniego rozwiązania, by proces skończył się możliwie najszybciej, z obopólnym zadowoleniem.

Tego typu debata nie będzie skrępowana żadnymi formalnymi regułami, a sędzia, poznając nastawienie stron do rozwiązania konfliktu, będzie mógł ustalić właściwy sposób postępowania. I właśnie w tego typu rozwiązaniu uwypuklą się mocno walory mediacyjne, jako podstawa rozwiązania konfliktu.

Zdaniem urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości, odpowiedzialnych za ten właśnie projekt, sędzia powinien przyjąć na siebie rolę rozjemcy, który znajdzie i unaoczni te elementy, które mogą zażegnać konflikt, jednocześnie tłumiąc i wygaszając jego zarzewia. Chodzi zatem o to, by sędzia poszukał dróg porozumienia pomiędzy stronami, wskazał punkty zbieżne i korzyści wynikające z szybkiego rozwiązania sporu.

Urzędnikom z założenia chodziło przede wszystkim o to, by zmiany te dotyczyły spraw cywilnych i gospodarczych. Tym niemniej istnieje duża szansa, że również prawo pracy, a więc pracownicy i pracodawcy mogą się tutaj odnaleźć. Byłaby to duża, dodatkowa korzyść z wchodzących niebawem w życie zmian w procedurze cywilnej.

Zgodnie bowiem z nowym art. 205.6 par. 2 kodeksu postępowania cywilnego (kpc) przewodniczący składu sędziowskiego winien skłaniać strony do pojednania oraz dążyć do ugodowego rozwiązania sporu, szczególnie w drodze mediacji. By temu sprostać, przewodniczący winien poszukiwać, wraz ze stronami konfliktu, ugodowych sposobów rozwiązania sporu oraz wspierać je w formułowaniu propozycji ugodowych i wskazywać sposoby i skutki polubownego rozwiązania sporu, w tym skutki finansowe.

Polecamy  Dlaczego sytuacja finansowa poszczególnych FUS jest różna?

Zgodnie zaś z nowym art. 205.7 par. 1 kpc, jeśli na posiedzeniu przygotowawczym sprawa została skierowana do mediacji, posiedzenie jest odroczone do czasu jej zakończenia. Z kolei w razie uzasadnionej potrzeby, posiedzenie przygotowawcze można odroczyć na czas nieoznaczony, nie dłuższy jednak niż trzy miesiące. Taka uzasadniona potrzeba to przykładowo istnienie widoków ugodowego rozwiązania sporu, konieczność wyjaśnienia okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, usprawiedliwione niestawiennictwo strony czy też wniosek stron. Ponadto, na wniosek stron, posiedzenie przygotowawcze będzie można odroczyć po raz drugi na czas nieoznaczony, ponownie nie dłuższy niż trzy miesiące. W praktyce zatem strony konfliktu otrzymają nawet pół roku na polubowne załatwienie sprawy.

Jak te nowe regulacje odnośnie postępowania cywilnego zaowocują w praktyce?

Otóż oczywiście trudno dziś to jednoznacznie stwierdzić. Pracodawcy wierzą, iż akurat ten element reformy procedury cywilnej jest jednym z lepszych. Liczą oni na to, iż sędziowie będą skutecznie przekonywali strony konfliktu, iż lepiej się porozumieć niż sądzić.

Jest jednak też druga strona medalu. Bowiem już dziś wielu sędziów chce kierować pracowników i pracodawców do mediacji. Problem jednak w tym, iż strony konfliktu nie są tym zainteresowane. Sprawy pracownicze z reguły charakteryzują się dużym ładunkiem emocjonalnym stron, a nierzadko zdarza się, iż prowadzone są o zasadę, a nie o pieniądze. I trudno w tym przypadku mówić o mediacji i polubownym ich rozstrzygnięciu. Jak zauważa adwokat Piotr Bocianowski, być może dobrym rozwiązaniem byłoby, gdyby sędziowie częściej kierowali sprawę do mediacji po kilku czy kilkunastu miesiącach prowadzenia postępowania, a nie od razu. Chęć zawarcia ugody zazwyczaj rośnie bowiem ze wzrostem świadomości o tym, jak wygląda i przebiega proces sądowy.

Ponadto, adwokat Piotr Bocianowski, mający też doświadczenie w mediacjach, poszedłby jeszcze dalej w zmianach prawa odnośnie postępowania cywilnego. Otóż jego zdaniem należałoby wprowadzić obligatoryjny przedsąd mediacyjny w mniej skomplikowanych sprawach, jak choćby o wartości sporu do 10 tysięcy złotych, nałożenie kary porządkowej czy też sprostowanie świadectwa pracy. Z praktyki sądowej wynika bowiem, iż z chwilą, gdy kończy się, po kilku latach trwania, proces o nałożenie kary porządkowej, żadne ze stron już nie pamięta o co chodziło…

Polecamy  Dyrektywa o ochronie sygnalistów

Taka propozycja już od dłuższego czasu przewija się w przeróżnych projektach i rozważaniach, budzi jednak kontrowersje. Po pierwsze jedną z podstawowych zasad mediacji jest dobrowolność uczestnictwa w niej. A w tym przypadku mielibyśmy przymus. Po drugie zaś, w dobrowolności chodzi o to, by nikt nie był zmuszany do zawierania ugody, która mu nie odpowiada.

Niewątpliwie zaś korzyścią tego rozwiązania byłaby znaczna oszczędność czasu, pieniędzy bez konieczności uruchamiania dużej procedury sądowej, dla spraw stosunkowo błahych. Ponadto wiele osób, wpierw uważających, iż tylko rozstrzygnięcie sądu ich zadowoli, gdy dowiaduje się, iż ugoda zawarta przed mediatorem i zatwierdzona przez sąd ma moc równą wyrokowi, nie widzi już przeszkód, by porozumieć się w takim trybie.

[Głosów:1    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *